Atvira KamOk istorija apie pirmą motorolerio užsakymą: spalvos painiava, sudėtingas pristatymas ir pamokos, kurias išmokome dirbdami su didelėmis prekėmis.

Otwarta historia KamOk na temat pierwszego zamówienia skutera: zamieszanie z kolorami, skomplikowana dostawa i lekcje, które wyciągnęliśmy z pracy z dużymi towarami.

Czasami z boku wszystko wydaje się bardzo proste. Klient pisze, pyta o produkt, wybiera kolor, opłaca zamówienie, a ty tylko przekazujesz towar i wszyscy są zadowoleni. Przynajmniej w teorii.

W praktyce mały biznes często wygląda zupełnie inaczej. Zwłaszcza, gdy nie chodzi o małą przesyłkę, ale o duży, niestandardowy towar. Dziś chcemy szczerze opowiedzieć o jednej z takich historii – naszym pierwszym poważniejszym zamówieniu skutera.

Wszystko zaczęło się całkiem ładnie

Klient napisał, że rozważa zakup skutera. Zadał proste i logiczne pytanie – jakie kolory są dostępne w magazynie. Potwierdzono nam, że możliwe są dwie opcje: biały i szary. Klientowi najbardziej odpowiadał szary, więc wybrał właśnie ten.

Ponieważ komunikacja była przyjemna, a my chcieliśmy zrobić dobre wrażenie, zastosowaliśmy również niewielką zniżkę 5%. Wydawało się, że wszystko idzie gładko: klient opłacił zamówienie, my złożyliśmy zamówienie u dostawcy i czekaliśmy na dalsze działania.

Pierwsze zaskoczenie – kolor

Po przybyciu po odbiór skutera okazało się, że zamiast uzgodnionej szarej wersji w magazynie jest tylko niebieska. Taki moment jest zawsze nieprzyjemny – zwłaszcza gdy klientowi potwierdziłeś już zupełnie inną informację.

Skontaktowaliśmy się z menadżerką partnera, wyjaśniliśmy sytuację i otrzymaliśmy obietnicę, że zamówienie zostanie przeniesione w inne miejsce, gdzie powinien być odpowiedni kolor. Wydawało się, że problem został rozwiązany.

Drugie zaskoczenie – jak ten skuter wygląda w rzeczywistości

Kiedy dotarliśmy na inne miejsce, okazała się jeszcze jedna ważna rzecz: skuter był zapakowany w duże pudło. Taki przedmiot nie jest już tak łatwy do zabrania i przewiezienia, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Pudło jest duże, ładunek ciężki, waży około 83 kilogramy. To już nie jest standardowa przesyłka ani mała paczka, którą każda firma kurierska zabierze bez dodatkowych pytań.

Przywieźliśmy więc skuter do naszego magazynu, mając nadzieję, że dalej wszystko będzie prostsze.

Trzecie zaskoczenie – cena dostawy

Klient zapłacił za dostawę 25 euro. W tamtym czasie wydawało się, że to całkiem realna kwota. Ale właśnie tutaj zaczęła się największa lekcja.

Kiedy zaczęliśmy szukać przewoźników, okazało się, że wiele firm po prostu nie przewozi takich niestandardowych przesyłek. Jedni przyjmują tylko równo zapakowane palety, inni – tylko znacznie lżejsze ładunki. A tu pudło jest duże, waga spora, ładunek niestandardowy.

Zaczęliśmy szukać alternatyw. Ceny, które otrzymaliśmy, były bardzo różne – a niektóre naprawdę zaskoczyły. Jedni oferowali transport za ponad 200 euro, inni – taniej, ale wciąż znacznie więcej, niż pierwotnie planowano.

Krótko mówiąc, w pewnym momencie stało się jasne: jeśli nie będziesz bardzo ostrożnie zarządzał tym zamówieniem, cały zysk po prostu rozpuści się w logistyce.

Kilka napiętych dni

Skuter przez pewien czas czekał w magazynie, był stale monitorowany i chroniony przed warunkami atmosferycznymi. W tym czasie trwały ciągłe negocjacje z przewoźnikami i próby znalezienia rozsądnego rozwiązania.

Ostatecznie udało się uzgodnić transport za 80 euro plus VAT. To wciąż było znacznie więcej niż początkowy plan, ale przynajmniej pojawiło się realne rozwiązanie. Przewoźnicy przyjechali, załadowali ładunek, tego samego dnia dostarczyli go klientowi, a odbiorca podpisał, że przyjął towar bez zastrzeżeń.

W tamtej chwili wydawało się, że wszystko zakończyło się pomyślnie. Mogliśmy odetchnąć z ulgą.

A jednak historia na tym się nie skończyła

Po dostawie klient napisał, że nie jest w pełni zadowolony, ponieważ zamówił szary skuter, a otrzymał biały.

W takich sytuacjach najważniejsze jest nie bronić się, nie szukać winnych, ale próbować rozwiązać problem po ludzku. Dlatego zaproponowaliśmy kompromis – zniżkę na kolejny zakup. W końcu ciągnięcie tak dużego przedmiotu tam i z powrotem oznaczałoby kolejny skomplikowany etap logistyczny, dodatkowe koszty i stres dla wszystkich stron.

Nie wiemy jeszcze, jak ostatecznie zakończy się ta historia. Może klient zgodzi się z zaproponowanym rozwiązaniem, a może zdecyduje inaczej. Jednak już teraz jest jedno pewne – ta sytuacja dała nam bardzo wiele praktycznych lekcji.

Czego nauczyliśmy się po tym zamówieniu

Takie historie nie są przyjemne, ale są bardzo cenne. Po tym zamówieniu skutera jasno wyznaczyliśmy sobie kilka zasad.

1. Dostawy dużych towarów nie można „szacować na oko”
Jeśli towar jest niestandardowy, ciężki lub duży, cenę i możliwości dostawy należy sprawdzić z wyprzedzeniem.

2. Kolor i wyposażenie należy jeszcze raz potwierdzić przed ostatecznym odbiorem
Nawet jeśli informacja pochodzi od partnera, przed wysyłką towaru warto jeszcze raz sprawdzić faktyczny stan.

3. Dla małego biznesu każde takie zamówienie to poważna odpowiedzialność
Gdy marża nie jest wysoka, jeden błąd logistyczny może „pożreć” cały zysk.

4. Zaufanie klienta ważniejsze niż szybki zysk
Czasami znacznie ważniejsze jest szczere rozmawianie i szukanie rozwiązania, niż próbowanie udawania, że wszystko było idealne.

Dlaczego o tym opowiadamy otwarcie

Wierzymy, że dla klientów ważne jest, aby widzieć nie tylko piękne zdjęcia produktów, ale także to, jak naprawdę działa sklep. Mały biznes nie jest wielką korporacją z setką menadżerów i automatycznymi procesami. Tutaj często sam jeździsz, sam wyjaśniasz, sam szukasz rozwiązań i sam denerwujesz się, gdy coś idzie nie tak.

Jednak właśnie w takich sytuacjach zdobywa się doświadczenie. Dziś wiemy już znacznie więcej niż przed tym zamówieniem. A to oznacza, że następnym razem będziemy lepiej przygotowani.

Na koniec

Jeśli planujesz zamówić większy, cięższy lub niestandardowy towar – napisz do nas przed zakupem. Uczciwie sprawdzimy nie tylko cenę i stan magazynowy, ale także rzeczywiste możliwości dostawy, terminy i wszystkie ważne szczegóły.

Czasami w biznesie najważniejsze lekcje pochodzą nie z łatwych zamówień, ale z tych, których długo się nie zapomina.

Powrót do blogu