Mano šuo kanda svečiams

Koszmar u progu: Jak nauczyłam psa witać gości bez histerii i zębów.

Czy znasz ten widok? Dzwonek do drzwi. Twoje serce ląduje w piętach, bo wiesz: zaraz się zacznie.

Mój ukochany pies, który jeszcze minutę temu spokojnie spał na kanapie, zamienia się w prawdziwą furię. Sierść nastroszona, szczekanie takie, że szyby drżą, i zaciekłe próby rzucania się na drzwi. A jeśli gość ośmieli się wejść – w ruch idą zęby. Było mi wstyd. Bałam się. Przestałam zapraszać przyjaciół, a kurierzy zostawiali pizzę przy windzie, żeby tylko nie spotkać się z moim „potworem”.

Wcześniej radzono mi: „Pokaż, kto tu rządzi! Przyciśnij do ziemi! Krzycz głośniej!”. Ale to nie działało. Pies stawał się tylko bardziej nerwowy.

Wszystko zmieniło się, gdy zrozumiałam jedną prostą rzecz: mój pies nie jest zły i nie dominuje. On po prostu się boi. Uważa, że wchodząca osoba to zagrożenie dla zasobów i bezpieczeństwa, dlatego próbuje ją przegonić w jedyny dostępny mu sposób.

Oto szczegółowa instrukcja, jak sobie z tym poradziliśmy, stosując wyłącznie humanitarne podejście (bez bólu i strachu).

Krok 1: Uznanie problemu i zapewnienie bezpieczeństwa

Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam – przestałam oczekiwać „a może tym razem nic się nie stanie”. Jeśli pies już kiedyś ugryzł (nawet jeśli tylko musnął spodnie), nie można ryzykować.

 * Kaganiec – to przyjaciel. Poświęciliśmy dwa tygodnie, żeby przyzwyczaić psa do lekkiego, plastikowego kagańca. Robiliśmy to bawiąc się i dając pasztet, który lizał prosto przez kratki. Teraz kaganiec oznacza dla niego: „O, teraz będzie coś smacznego”.

 * Smycz obowiązkowa. Kiedy przychodzą goście, pies jest zawsze na smyczy. To moja kontrola i jego spokój (ja kontroluję sytuację).

Krok 2: Praca z dźwiękiem (Odczulanie)

Zrozumiałam, że pies „eksploduje” nie na widok człowieka, ale znacznie wcześniej – na dźwięk domofonu lub pukania. Bodziec w mózgu działa błyskawicznie.

Co robiliśmy:

 * Nagrałam dźwięk naszego dzwonka do drzwi na telefon.

 * Odtwarzałam go na minimalnej głośności, gdy pies był zrelaksowany.

 * Dźwięk = Smakołyk. Pojawia się dzwonek – pies od razu dostaje super smakołyk (kurczaka, ser).

 * Nie ma dźwięku – nie ma jedzenia.

W ciągu tygodnia osiągnęliśmy to, że na dźwięk prawdziwego dzwonka pies nie biegł już szczekać, lecz odwracał się do mnie, pytając: „Mamo, dzwonili! Gdzie mój kurczak?”.

Krok 3: Protokół spotkania „Deszcz jedzenia”

Najważniejszy moment – wejście gościa. Wcześniej krzyczałam „Fe! Nie wolno!”, co pies rozumiał jako: „Pani też krzyczy, więc sytuacja jest naprawdę niebezpieczna, trzeba atakować aktywniej!”.

Teraz mamy nowy scenariusz:

 * Przygotowanie: Gość dzwoni (wiem, że przyjdzie). Pies jest już w kagańcu i na smyczy.

 * Dystans: Nie idę z psem otwierać drzwi. Smycz przypinam do solidnego punktu lub trzymam tak, żeby pies nie dosięgał wejścia, ale je widział.

 * Instruktaż dla gościa: To jest krytycznie ważne! Z góry proszę gości, aby całkowicie ignorowali psa.

   * Nie patrzeć w oczy (to wyzwanie).

   * Nie rozmawiać z nim.

   * Nie wyciągać rąk do „pogłaskania”.

   * Dla gościa pies nie istnieje.

 * Zmiana emocji: Ledwie drzwi się otwierają i wchodzi człowiek, ja zaczynam rzucać garściami drobnych smakołyków na ziemię. Prosto psu pod nos, ale z dala od gościa.

> Dlaczego to działa? Pies nie może jednocześnie jeść i odczuwać panicznego strachu. Wąchanie i żucie włącza parasympatyczny układ nerwowy (uspokojenie). Zmieniamy skojarzenie: „Gość = Niebezpieczeństwo” na „Gość = Deszcz kiełbasek”.

Krok 4: Miejsce bezpieczeństwa

Jeśli pies jest zbyt podekscytowany i nie może jeść, nie karcę go. Po prostu zwiększam dystans (zabieram go do innego pokoju).

Równolegle doskonaliliśmy komendę „Na miejsce”. To nie więzienie, to bunkier. Zawsze leżą tam smakołyki do długiego gryzienia (suszone ścięgna, zabawka „Kong” z pasztetem). Jeśli gość się boi lub pies nie może się uspokoić, idzie „Na miejsce” gryźć kość. Tam jest mu dobrze i nikt go nie rusza.

Wyniki

Minął miesiąc. Czy mój pies stał się idealny i kocha wszystkich ludzi? Nie. Nadal jest ostrożny. Ale:

 * Przestał histerycznie szczekać na dźwięk dzwonka.

 * Nie rzuca się do nóg, lecz szuka mnie wzrokiem.

 * Potrafi spokojnie leżeć na swoim miejscu, gdy mamy gości.

Przywróciliśmy spokój w domu, ani razu nie uderzając psa.

Pamiętaj: Agresja lękowa leczy się przewidywalnością i bezpieczeństwem, a nie siłą. Bądź cierpliwy, a twój „potwór” znów stanie się uroczym psem.

Czy chcesz, żebym przygotowała dla Ciebie listę kontrolną „Instrukcja dla gości”, którą mogłabyś wydrukować lub wysłać znajomym przed wizytą, aby wiedzieli, jak postępować z Twoim psem?

Skontaktuj się!  Info@kamok.lt 

Powrót do blogu